czwartek, 6 lutego 2020

Marc Chagall - Handlarz bydła 1912r


Uległość

Skrzypi wóz drewniany, terkoczą obręcze,
rytmem końskich kopyt grzechocze chomąto,
tak cicho, bezpiecznie śpi w brzuchu źrebiątko,
tak głośno łomocze przerażone serce.

Przyczajony fiolet zamalował jutro,
bo jutra nie będzie - zsinieje nim zniknie,
wypłynie czerwienią bezimienne życie,
pokornie ugięte - krwawą egzekucją.

Na ostrym zakręcie łzy opadną w ciemno,
poddańcza uleglość łka udręką przeczuć;
Zawloką o świcie na rzeź niebosiężną,

mdły zapach nasiąknie rękojeść sztyletu.
Krwiożerczy proceder tłumaczony sensem,
drogi przeznaczenia - spójnej z człowieczeństwem ...

(aranek)


sobota, 11 stycznia 2020

Mojsza Zaharowicz Szagalow urodzony 7 lipca 1887r



Olej na płótnie" Kobieta w ciąży " Marc Chagall
1913r
Amsterdam - Stedelijk Museum

Przeczucie cudu


Anioł który go przywiódł, został w nim na zawsze,
był z wiary i miłości, plejady niezwykłej,
w jednej dłoni  paleta w drugiej stare skrzypce,
przeczuciem cudu rosły skrzydła młodych marzeń.

Szczepiąc tkliwość przeciągnął do żywego smykiem,
aż kur piał wniebogłosy zwykłym ludzkim szczęściem
pozieleniały kozy furgajac nad sztetlem,
skrzypek kwilił na dachu, między snem a świtem.

W podobraziach natchnione płótna nad Witebskiem,
naprężone do bólu jak struny w skrzypeczkach,
miłość, rozpacz i życie malują poezję ...

Zdoła przenieść, zatrzymać stubarwny świat dziecka?
Nie zaprzestał nawet kiedy spływał gwaszem
w rynsztoku krwawej rzeki, znikając na zawsze. 

(aranek)






poniedziałek, 16 grudnia 2019

Królowa

"Magiczny flet " zilustrowany przez Marca Chagalla


Królowa nocy 

Odkąd ukochany podarował jej wszechświat,
za dnia żyje jak ptak w blasku barwnej lekkości,
Wieczorem przyklęka, rozchyla słonecznik dnia,
wybiera najlepsze ziarno draską krwistych paznokci...

A ja w jedwabnej sukni na wernisażu
"boskich okien na świat" ponad kopułą ziemi,
pochłaniam maestrię wirujących obrazów,
pod kandelabrem gwiazd razem błękitniejemy.

Tam czas zatrzymał wielki koncert w muszli serca,
dojrzewa perełka uwarturą Mozarta,
absolut geniuszu magicznego libretta,
odwrócona bajka wewnątrz łupiny światła.

Fruwający skrzypkowie na anielskich skrzydłach,
nowie to znów pełnia, feeria barw na palecie;
Królowa, czy wiedźma ? Mądry człowiek - złoczyńca?
Życie składa baśnie, czar przygrywa na flecie.

Odkąd ukochany podarował mi przedsmak 
nieba i piekła, czas wyswobodził mnie z ramy.
Za dnia karmię ptaki, często jestem zajęta,
o zmroku przyklękam szepcząc...
L'amour kochany.

(aranek)



czwartek, 28 listopada 2019

Rozważania...


Abraham i Trzej Aniołowie - Marc Chagall

Rozważania trynitarne

W imię ojca…Buchnęła krwią płomienna miłość!
I syna…Niewinnego ponad ludzkiej męki,
aż niebo się spłoniło od anielskich tercyn,
nie licząc już cierpiących, gdy kolejny milion

za zabitymi drzwiami na zgliszczach Sodomy,
witało z aniołami na uczcie pospołu,
pańskim skinieniem ręki zasiedli do stołu;
Agapa, strojne szaty i słodycz ambrozji.

Abrahamie,  widziałeś jakim znaczą żniwem,
omiatając skrzydłami zwiastując przesłaniem,
placz i zgrzytanie zębów - czy to jest możliwe?

Znowu płótna czerwone krwią ludzką zbrukane…
Czas już dom przemalować -  proś wybitnych gości
i ducha świętego – niech zaczną od miłości.

 Amen.

(aranek) 





sobota, 23 listopada 2019

Arankowe noce

                                                                                                                                      La Violonista di Marc Chagall

Arankowe noce


Nocy ostatnia z tysiąca baśni,

różowych świtów zaczaranka,

znam zakończenie - spokojnie zaśnij;

Niech się słowiczy trel poranka.

Rozpachni w zorzy zmysłowy jaśmin,

opłynie wszechświat skrzydłem ważki,

drżąca na strunach kołysanka...



Szeherezado boskich zdarzeń,

oddam dziś pełni, co się śniło,

zaczekaj tylko... z ciszą pogwarzę,

to w niej ukryłam sekretne „było”…

Na wieki wieków skarb zostawię,

obłocznej dziupli w srebrnym jarze,

gdyby się tobie Nocy dłużyło...



Namiętne - rozsyp dziką różą,

nich się rozgoszczą w innej stronie,

muzyką skrzypiec czar powtórzą.

Tym zapłakanym, lepszy koniec

zanurz w pył gwiezdny nad framugą,

żeby ich blaskiem wieczność mrużyć

a ja powieki nie przysłonię…


(Aranek)




wtorek, 12 listopada 2019

Tkliwość jesiennych skrzypiec


Autumn in the Village, 1939 - 45 by Marc Chagall





Tkliwość jesiennych skrzypiec


Zasypiając w szeleście liściastego drzewa,

nie wiedziałam kim jestem; emisją wieczoru,

zawieszoną na chmurze formą nieistnienia,


łzą, zmysłową percepcją na dachach chutoru,

swobodnie  spływającą falą zapomnienia,

pomiędzy złotolistność - tylko się nie porusz,


bo zamażesz w sukience wiosenne wspomnienia,

zmienisz kwitnącą jabłoń, fundamenty domu,

otwarte okiennice - w formy nieistnienia.

 

Rozpięty na mirażu  od nowiu do rogu,

krzyczysz barwą jesienną a ja, we śnie  niema,

płonę na wspólnym drzewie gwiazdą złotogłowiu.

 

Jesteśmy częścią flory - liściasta materia.

Do pełni noc prowadzi - tylko się nie porusz,

aż skruszeją  szelestnie formy nieistnienia,

 

nadzwyczajną harmonię kształtów i kolorów,

by nie wiedząc kim jestem w chwili przebudzenia,

na czułych strunach pędów liściastego drzewa,

zachwycić się raz jeszcze, formą nieistnienia.

 


aranek


wtorek, 5 listopada 2019

Poeta

Marc Chagall - Poeta  o wpół do czwartej )


*** O wpół do czwartej ***

Na co dzień mieszka w domu "pod natchnionym aniołem ".
Poranki sypią w oczy niewyspanym ziarnem,
kocie sny, cień przeciąga w dzień, niebieskim ogonem,
- choć w nocy był zielony,
jeszcze  o wpół do czwartej !

- Kto by się  nie zniebieścił w pajęczynie metafor,
nawet  anioł natchniony wyrwał się poza ramy,
kusząco odwrócony, rozlał jaskrawe światło,
odrealniając zieleń
w głowie do góry nogami.

W kubistycznym zakątku, kici kocie, misz-maszki,
harcowały do rana z artystycznym nieładem,
polewając sowicie z inspirującej flaszki,
aż spłynął geniusz poety,
niebieskim kałamarzem.

Nocą iskrzący Syriusz na rozpalonym niebie,
uwikłany w nieziemskie kompozycje binarne,
rano kupił w sklepiku - za rogiem skweru „Nie wiem” ;
Pięć złotych rogalików,
piwo i kocią karmę.

Z mokrym jesiennym panem sączyli deszczu kwartę,
serwując uprzejmości – dzisiaj mam dzień roboczy,
zwyczajny surrealizm, więc spływam (westchnął z żartem)
- do widzenia na fali,
o wpół do czwartej w nocy.

(aranek)



Trwaj chwilo, trwaj.... Jesteś taka piękna